Wystawa fotograficzna zdjęć Andreja Dubinina

Dubinin-2011-B-00119 grudnia 2010 roku na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie. Według oficjalnych danych zwyciężył Aleksander Łukaszenka i tym samym został wybrany na kolejną kadencję. Tuż po ogłoszeniu wyników, jeszcze tego samego dnia, na głównym placu stolicy Białorusi zorganizowano pokojową demonstrację. W ten sposób obywatele wyrazili swój sprzeciw wobec fałszowania wyników wyborów.

W demonstracji wzięło udział 30 tysięcy osób. Interweniowały służby policyjne i wojskowe, rozbijając zgromadzenie. Doszło wówczas do zatrzymania 639 osób, wśród nich znalazło się 7 kandydatów ubiegających się o stanowisko prezydenta. Ale zatrzymani zostali także dziennikarze, pracownicy niezależnych organizacji i zwykli przechodnie.

Międzynarodowi obserwatorzy, oddelegowani na czas wyborów na Białoruś, podtrzymywali opinie dotyczące fałszowania wyników wyborów. Zaś represje wobec liderów politycznych i uczestników demonstracji spotkały się z potępieniem ze strony ONZ, Unii Europejskiej i organizacji międzynarodowych.

Represje nie zakończyły się 19 grudnia. Na Białorusi nadal dochodziło do naruszania praw człowieka ze strony oficjalnych władz: aresztowań, przeszukiwań, przesłuchań, zastraszania zwolenników opozycji i ich rodzin.

Krewnych tych Białorusinów, którzy ośmielili się zaprotestować, dotknęła nie tylko tragedia związana z sytuacją ich państwa, ale również głęboko osobista. Moje zdjęcia opowiadają historie tych ludzi. Ukazuję przyjaciół i krewnych więźniów politycznych. Prezentuję też zdjęcia listów pisanych do bliskich pozostających w więzieniach lub na uchodźstwie. To właśnie listy przez długi czas były jedyną możliwością kontaktu z więźniami.

Społeczeństwo białoruskie żyje w izolacji informacyjnej, prasa kontrolowana jest przez państwo, a dostęp do niezależnych mediów jest ograniczony. Jesteśmy świadkami aresztowań i sądów nad dziesiątkami osób, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Represje dotknęły krewnych i przyjaciół więźniów, a strach osiadł w sercach Białorusinów.

Mój stosunek do projektu mogę wyrazić w kilku słowach:

Po wydarzeniach 19 grudnia sytuacja w państwie stawała się coraz bardziej uciążliwa.
Jednak dzięki kolegom z Inicjatywy Obywatelskiej „Wyzwolenie” mogłem wyrazić swój stosunek do problemu. Ten projekt pomógł mi nie udusić się w swoich uczuciach. Realizacja cyklu zdjęć nie była prosta, nie obeszło się bez kosztów emocjonalnych. W swojej pracy nie potrafię się dystansować, odcinać od podejmowanych problemów, byłoby to niehonorowe w stosunku do siebie oraz odbiorców. Dramat każdej rodziny zranił mnie osobiście i prawdopodobnie pozostawił ślady na zdjęciach.

Często nie mogłem wykonywać dubli ani swobodnie wybierać miejsc, dlatego w tym cyklu jest tak mało zaplanowanych kadrów i dużo osobistego bólu. Prawie wszystkie zdjęcia były robione spontanicznie i intuicyjnie.

Realizując ten projekt, chcę pomóc ludziom dostrzec sytuację nie tylko z politycznego, ale i społecznego punktu widzenia. Zdjęciami nikogo się nie uratuję, a wystawa – to tylko kropla w morzu, ale to jest kropla humanizmu, i ona, mam nadzieję, pomoże Białorusi przeżyć to społeczne średniowiecze, w którym kraj się zanurzył.

Mimo że jest to projekt dokumentalny, zdjęcia są tylko ilustracjami do dramatycznych historii ludzi. Na wystawie każda z fotografii została opatrzona szczegółowym tekstem, kopiami listów z więzienia, osobistymi opowiadaniami o dramacie, o każdym z więźniów politycznych i o krewnych przedstawionych na zdjęciach.

Andrzej Dubinin

Możliwość komentowania jest wyłączona.